Demokracja po milanowsku

Polityka jest rozumiana współcześnie, jako idea zdobycia, zachowania i umocnienia władzy (N. Machiavelli) lub dążenia do udziału we władzy albo do wywierania wpływu na podział władzy (M. Weber). Charakterystycznymi cechami nowożytnego  pojęcia polityki są: 1) nieokreśloność (brak jednoznacznego wyznaczenia jej celów, metod, podmiotów, zakresu przedmiotowego, sposobu realizacji); 2) autonomiczna działalność grupy (realizacja własnego programu nawet kosztem społecznym); 3) odnoszenie się do państwa, (jako idei politycznej lub organizacyjnej).

Prawo obywateli do kontroli i krytyki działania władz publicznych to jeden z fundamentów demokracji. Prawo do krytyki bywa jednak często wypaczane na poziomie politycznym, gdzie przede wszystkim chodzi o zdobycie władzy i utrzymanie wpływów danej grupy politycznej a nie o rzeczywistą poprawę bytu zwykłego obywatela.  Z polityką związany jest populizm będący w istocie fałszem emocjonalnym i poznawczym. To głoszenie chwytliwych haseł zgodnych z oczekiwaniami większości społeczeństwa poprzez przedstawianie uproszczonych danych w sprawach skomplikowanych problemów wraz z odwołaniem się do zbiorowych emocji w celu uzyskania poparcia swoich celów lub idei. Takie działania dobrze widać, gdy opozycja kwestionuje lub przedstawia w negatywnym świetle wszelkie działania partii rządzącej, w tym te obiektywnie dobre i nie proponuje nic w zamian. W rozumieniu politycznym dopuszczalna jest, bowiem tylko krytyka przeciwnika! Sukces przeciwnika politycznego jest traktowany, jako własna porażka i dlatego na poziomie krytyki politycznej mówi się z zasady wyreżyserowanymi negatywnymi ogólnikami rzadko odnosząc się do istoty sprawy.

Na poziomie samorządu krytyka powinna opierać się na dowodach i jasnych wskazaniach, co należałoby zrobić, aby było lepiej. Krytyka dla samej krytyki (krytykanctwo) na poziomie samorządu to tworzenie pola do podziałów społecznych. Analogiczną jest sytuacja, gdy lokalna władza samorządowa kryje przed obywatelami wszelkie nieprawidłowości, udaje, że wszystko, co robi jest doskonałe i tworzy pozory własnego sukcesu. Takie działanie to świadome tworzenie pola do konfliktu społecznego, bowiem próba „pudrowania rzeczywistości” i robienie ludzi w przysłowiowego „balona” zawsze wzbudzi reakcję. Z tego też powodu negatywnie ocenić należy próby mieszania polityki z działaniami naprawczymi na poziomie samorządu. Inne rozumienie sprawy musiałoby prowadzić do akceptacji na poziomie samorządu założenia Carla von Clauzewitz’a, że konflikt jest jedynie kontynuacją polityki. Zarządzanie przez konflikt jest wyjątkowo niebezpieczną metodą na poziomie samorządu gdyż nieuchronnie prowadzi do polaryzacji społecznej i ograniczenia rozwoju.

Od około dwóch miesięcy podejmowane są w Milanówku działania mające na celu przeprowadzenie referendum w sprawie odwołania burmistrza P.Remiszewskiego. Prawo mieszkańców do realizacji zasad demokracji bezpośredniej nie może być kwestionowane.  Strona organizująca referendum powinna jednak rzetelnie wykazać powody takiej inicjatywy zwłaszcza w sytuacja jawiącego się od wielu miesięcy nieporozumienia a wręcz konfliktu między organem wykonawczym i częścią milanowskich radnych.

Jako Stowarzyszenie mamy wiele uwag do działań burmistrza P.Remiszewskiego, sekretarza miasta i części radnych, o czym wypowiadaliśmy się publicznie. Wychodząc z myśli T.Roosevelt’a, że nie należy bać się pomyłek pod warunkiem, że nie popełni się tego samego błędu dwa razy, uznajemy dyskusję za fundament rozwiązywania problemów. Ta zasada wyrażona została przez Cycerona w maksymie cuiusvis hominis est errare, nullius nisi insipientis in errore perseverare i oznacza, że każdy człowiek może zbłądzić jednakże uparcie w błędzie trwa tylko głupi. Pycha i przekonanie o własnej nieomylności, unikanie dyskusji z adwersarzem, prędzej czy później skończy się upadkiem.

Każdy konflikt między organem stanowiącym i wykonawczym zawsze wyniszcza a najbardziej traci na nim lokalna społeczność. Ta myśl przewija się w liście Ryszarda Szadkowskiego pierwszego burmistrza Milanówka po 1989 r. skierowanego w połowie lutego 2020 r. do inicjatorów milanowskiego referendum (https://www.obiektywna.pl/Milanowek/list-ryszarda-szadkowskiego?fbclid=IwAR077jD255znh3pirQcysfmpI1c4EXdOhwMEumeyJEcWEuAdZBkvQfzCnVc). Inicjatywa publicznej debaty w sprawie zarzutów wskazanych w zawiadomieniu o referendum wydaje się niezwykle ważna w kontekście istotnych wątpliwości czy aby rzeczywiście wszystkie zarzuty są prawdziwe i czy ich jedynym adresatem powinien być burmistrz P.Remiszewski. Z komentarzy pod tym listem można przeczytać stanowisko jednego z inicjatorów referendum Mateusza Pitasa ze Stowarzyszenia Nowa Droga: „…Przedstawiliśmy (…) 19 zastrzeżeń. Czekamy na merytoryczny komentarz punkt po punkcie. Niestety cisza”.  Mija miesiąc od opublikowania listu. Myślę, więc, że najwyższy czas, aby, stosowanie do oczekiwania inicjatorów referendum, przeanalizować punkt po punkcie 19 zastrzeżeń i to nie po to, aby krytykować inicjatywę społeczną lub bronić burmistrza, ale dlatego, by zastanowić się czy można przypisywać burmistrzowi Remiszewskiemu większość nieszczęść Milanówka. Kolejny problem, czy są nowi kandydaci na burmistrza, którzy mają wiedzę, doświadczenie i umiejętność pokierowania sprawami miasta? Jeżeli są to dlaczego nie chcą się ujawnić? Skąd w takim razie możemy wiedzieć, że po zmianie będzie lepiej?

W naszej ocenie, większość zarzutów inicjatorów referendum ma charakter populistyczny i przypomina raczej walkę polityczną a nie dyskusję samorządową, zwłaszcza w sytuacji braku wskazania (pomimo naszych pytań) potencjalnego kandydata na burmistrza. Z podobnym postulatem wystąpił w połowie lutego br. p. R. Szadkowski. W naszej ocenie mieszkańcy podejmując decyzję o referendum mają prawo wiedzieć czy nowy kandydat na burmistrza jest rzeczywiście lepszy od poprzedniego i czy potrafi rozwiązać problemy lokalnej społeczności.

Podsumowując i odwołując się do rzymskiej zasady iniuria non excusat iniuriam, błędy popełniane przez burmistrza Remiszewskiego nie usprawiedliwiają inicjatorów referendum do działań odwetowych
i populistycznych zarzutów w zgłoszeniu referendum. Zgodnie z zasadą ei incumbit probatio qui dicit, non qui negat, ciężar dowodu spoczywa na tym, kto wywodzi z działania skutki prawne, czyli to inicjatorzy referendum są zobowiązani do rzetelnego wskazania dowodów w uzasadnieniu referendum. Tym samym inicjatywa p. R.Szadkowskiego zorganizowania debaty (oczywiście po opanowaniu obecnej sytuacji epidemiologicznej) zasługuje na poparcie.

 

 

 

Opracował: Lucjan Bełza